V
Nazajutrz obudziłam się wcześniej, bo aż o 6.00. Byłam w bardzo dobrym nastroju. Uśmiech rozpromieniał mi twarz. Poszłam do kuchni, aby zrobić sobie śniadanie. Chociaż byłam głodna, nie mogłam niczego przełknąć. Chyba godzinę wpatrywałam się na jajecznicę, jednak ją zjadłam. Później umyłam się i ubrałam w jeansowe szorty i bluzkę z adidasa. W pewnej chwili ktoś zaczął rzucać kamieniami w okno od mojego pokoju. Wyjrzałam, żeby zobaczyć kto to. I właśnie w tej chwili serce zaczęło mi szybciej bić. To był Dawid, który uśmiechnął się na mój widok.
- Dawid co ty wyprawiasz? - zapytałam.
- Pomyślałem, że pojedziemy razem do szkoły. - uśmiechnął się.
- Chętnie. - odwzajemniłam uśmiech - Zaraz zejdę.
I w tej chwili wszedł mój tata...
- Nadio, co tutaj się dzieje? Słyszałem jakieś hałasy.
- To nic tato, niechcący spadły mi moje perfumy - skłamałam.
- No dobrze. To ja już wychodzę, bo praca na mnie czeka. Powodzenia w szkole.
- Dzięki.
Po chwili zeszłam na dół i wyszłam, żeby spotkać się Dawidem.
- Hej! - przywitał się ze mną i pocałował mnie namiętnie - Mmm... Wyglądasz niesamowicie.
- Hej! Dziękuję. Cieszę się, że po mnie przyjechałeś. - powiedziałam.
- Od dzisiaj będę po ciebie, czy przyjeżdżał, czy przychodził, abyśmy razem jechali, szli do szkoły.
- Pasuje mi to. - pocałowałam go - Hmm... Czym po mnie przyjechałeś?
- Samochodem, a jak. Niebieskim porsche - pochwalił się.
- O ty, skąd wziąłeś na niego kasę? - byłam w szoku.
- Baa, sie ma znajomości itd. - zaśmiał się.
Weszliśmy do samochodu. Przez całą drogę nie mogłam spuścić wzroku z Dawida. Przyjechaliśmy pod szkołę 7.50. Gdy wyszliśmy z samochodu, Dawid wziął mnie za rękę. Widziałam wzroki innych dziewczyn... Widać, że były zazdrosne.
Do lekcji zostało jeszcze 10 minut, więc usiedliśmy z Dawidem na jednej z ławek stojących w naszej szkole, na dworze między roślinami. Wziął mnie na kolana.
- Nadia, czy zechciałabyś iść ze mną dzisiaj do kina?
- Chętnie. Na jaki film?
- ''Koszmar w lesie''.
- Haha to wiele wyjaśnia. Pewnie to horror - zaśmiałam się.
- Tak.
- Wiesz, że nie lubię oglądać horrorów, boję się, cwaniaku. - pocałowałam go w czoło - Będę w takim razie cały czas w twoich objęciach.
- No a jak - pocałował mnie.
Zadzwonił dzwonek na lekcje. Poszłam więc do klasy, w której właśnie odbywała się fizyka. Podeszła do mnie jakaś dziewczyna. Była szczupła i wysoka. Miała na moje oko jakieś 170-175 cm wzrostu. Jej długie, kręcone włosy sięgały jej do pasa. To jedna z tych tapeciar... Od razu nie przypadła mi do gustu.
- Złotko, może byś przesunęła swoje cztery literki trochę dalej, bo ja tu siedzę.
- Ławki nie są podpisane - odburknęłam.
- Nawet mnie nie prowokuj, bo te twoje gadanie skończy się źle.
Usiadłam więc gdzie indziej. Nie chciałam, żeby ta dziewczyna popsuła mi tak pięknego dnia. Usiadłam więc koło ładnej rudej dziewczyny, która miała na sobie okulary ''kujonki''. Po chwili odezwała się do mnie...
- Nie przejmuj się nią. To Jenna. Podobał jej się kiedyś Dawid West. Ale ją odrzucił, nie była w jego typie. Zresztą się nie dziwię... Ma taki charakterek, że szkoda gadać.
- Nie przejmuję się wcale. - oparłam - Dzięki za informacje o niej.
- Nie ma sprawy. Tak w ogóle nazywam się Anya.
- Miło mi. Ja Nadia.
- Powiedz w ogóle jak tam New Jersey?
- W porządku...
- Anya i Nadia proszę o ciszę, albo obydwie polecicie za drzwi! - krzyknął nauczyciel.
Po szkole poszłam do domu, żeby się ogarnąć, bo zaraz potem miałam iść na randkę z Dawidem...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz