O 7.30 zadzwonił budzik. Przestraszyłam się, bo o 8 miałam już zacząć pierwszą lekcję. Gwałtownie wstałam z łóżka i zaczęłam się myć. Później założyłam przygotowane wczoraj ubrania: beżowe rurki i koszulkę w biało-czerwone paski. Swoje długie, brązowe włosy szybko rozczesałam. Zeszłam na dół, zjadłam śniadanie i wybiegłam.. Już wiedziałam, że się spóźnię. Była już 7.55, a miałam jeszcze sporo do szkoły. Nie chciałam się spóźnić, ponieważ musiałam jeszcze zajść do sekretariatu.
Przez całą drogę szybko biegłam. Tak szybko, że potrąciłam zielonookiego chłopaka. Miał ciemne włosy. Był wysoki. Przy moich 165 cm, widać było, że jest wyższy o jakieś niecałe 20 cm. Był bardzo ładny.
Podniósł torbę z moimi książkami i ją podał. Odezwałam się pierwsza.
- Przepraszam, powinnam bardziej uważać. - już pewnie strzeliłam buraka.
- Nic się nie stało. Zdarza się - uśmiechnął się.
- To wszystko przez to, że śpieszę się do szkoły. Jestem tu nowa, wczoraj przyjechałam tutaj z Polski.
- Z Polski? Mieszkałem tam kiedyś... Jak ci na imię? - zapytał się.
- Nadia.
- A ty? - uśmiechnęłam się.
- Jestem...
- Nadia Sparks! - w tym momencie przerwała dyrektorka, która wyszła ze szkoły. - Nasza nowa uczennica. Chodź. Dam ci plan zajęć.
Dyrektorka zaprosiła mnie do środka. Nawet nie zdąrzyłam się z tajemniczym chłopakiem.poznać imienia tajemniczego chłopaka. Chciałam jeszcze go spotkać...
Gdy dostałam już plan zajęć, musiałam znaleźć salę, w której w tej chwili odbywały się lekcje biologii. Zauważyłam dziewczynę w blond włosach i zapytałam się:
- Przepraszam, czy wiesz gdzie się znajduje sala 253? Jestem tu nowa i nie mam jeszcze pojęcia gdzie się co znajduje, a szkoła jest wielka.
- Tak, idziesz prosto, a później skręcasz w lewo. Mogę cię zaprowadzić jeżeli chcesz.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się - tak wogóle jestem Nadia.
- Ja Katherine, ale nazywaj mnie Kate.
Po chwili ruszyłyśmy w stronę sali, w której miałam mieć biologię. Gdy już przed nią stałam, pożegnałyśmy się. Weszłam do klasy i nauczyciel od razu przedstawił mnie grupie. Kazał mi usiąść na końcu koło... To był on! To ten chłopak, na którego dzisiaj wpadłam. Usiadłam koło tajemniczego chłopaka. Od razu się do mnie uśmiechnął i powiedział:
- Jestem Dawid.
- Miło mi. - odparłam - Przepraszam, dyrektorka mnie zatrzymała...
- Nic się nie stało - przerwał mi.
- Ale ja słyszę tutaj jakieś rozmowy! Proszę o ciszę - krzyknął nauczyciel i kontynuował lekcję.
Przez całą lekcję przyglądałam się Dawidowi, nie mogłam oderwać od niego wzroku. Wogóle nie skupiłam się na lekcji.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz