Jadąc z tatą wieczorem na lotnisko, czułam się tak jakoś dziwnie. Nie chciałam rozstawać się z moim rodzinnym miastem, krajem, znajomymi, szkołą... Niestety musiałam. Tata dostał dobrze płatną pracę za granicą, a dokładniej w New Jersey. Bardzo jej potrzebował. Niedawno straciłam mamę, która zginęła w wypadku. Cierpieliśmy z tego powodu. Dlatego postanowił choć trochę oderwać się od wspomnień i wyjechać poza Polskę. Nie martwiłam się o język. Umiałam dobrze mówić po angielsku, więc wiedziałam, że poradzę sobie w szkole.
Wreszcie dotarliśmy na lotnisko. Po kilkunastu minutach znaleźliśmy się w samolocie i wystartowaliśmy.
- Nadia? - zapytał tata.
- Tak? - odparłam.
- Usmiechnij się. Zobaczysz, że w nowym mieście będzie dobrze. To tylko początki.
- Wiem. Ja... ja tylko myślę. - uśmiechnęłam się.
Po długiej podróży, dotarliśmy do nowego domu jednorodzinnego. Był to średni dom przy plaży, z czego bardzo się ucieszyłam. Widoki były przepiękne. Weszłam do środka i rozglądałam się dookoła. Później pobiegłam do mojego nowego pokoju. Był duży i w moim ulubionym kolorze - niebieskim. Po chwili wszedł mój tata.
- I jak ci się podoba nowy dom?
- Przepiękny, a widoki... Nie wiem co powiedzieć.
- Cieszę się. Wiedziałem, że tak będzie. - uśmiechnął się - A teraz się rozpakuj. Jutro będzie twój dzień. Będziesz musiała iść do szkoły.
- Tak mi się nie chce... Jeszcze w dodatku w środku semestru.
- Zobaczysz będzie dobrze.
Po chwili wyszedł. Gdy już się rozpakowałam, poszłam przygotować się na jutro i wziąć gorącą kąpiel. Po 23 zasnęłam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz