czwartek, 20 grudnia 2012

W miłości XX

XX
     Od nieszczęśliwego wypadku Dawida, a zarazem szczęśliwego nowego początku w naszej miłości minęło prawie 3 miesiące. Zbliżały się święta, natomiast dzisiaj pakowałam się na wycieczkę szkolną. Nie mogłam się jej doczekać. W dodatku Dawid miał też jechać, z czego byłam bardzo szczęśliwa. Wciąż rozmyślałam o tym, jak będziemy wspólnie spędzać czas na Alasce.
- Nadia! Już jestem gotowy, czekam na ciebie! - usłyszałam krzyk dobijający się zza okna.
Był to Dawid. Na jego widok rozsadzało mnie niczym nie zmącone szczęście. Nie widziałam go parę tygodni, ponieważ poleciał on do Europy, w sprawach rodzinnych. Pożegnałam się jeszcze z tatą i wyszłam z domu.
- Chodź mała, jak się stęskniłem za tobą. - objął mnie w pasie i przytulił.
- Ja też. Ciężko mi było bez ciebie, ale teraz wspólnie spędzimy 24 godziny na dobę.
- Dokładnie kochana. - po tych słowach objął mnie jeszcze raz, przybliżył swoją twarz do mojej i pocałował. W tym samym czasie poczułam jak wkładał mi do kieszeni coś małego. Sięgnęłam do kieszeni. Okazało się, że włożył do niej małe pudełeczko z napisem ,,APART''. Otworzyłam go i aż zaniemówiłam z wrażenia. Była to śliczna bransoletka ze srebra z kryształowym serduszkiem. - Czyli mam rozumieć, że mój prezent się spodobał? 
- Jejku Dawid! Jest śliczna! Dziękuję. Ojej tyle zapłaciłeś, by podarować mi ją.
- Oj tam, dla ciebie wszystko, kwota nie ma znaczenia. 
- Z jakiej to okazji?
- A z takiej żebyś pamiętała, że cię kochałem, kocham i będę kochać.
     Pocałowałam go tym razem ja i rozpłakałam się ze wzruszenia. Kilka minut później przyjechał po nas jego kolega, który miał nas podwieźć na miejsce zbiórki. Gdy dotarliśmy już na miejsce nauczyciele, sprawdzili jeszcze listę obecności i inne rzeczy. Dopiero po tym zaczęła się odprawa, ponieważ mieliśmy lecieć samolotem. Gdy już przeszliśmy przez wszystkie bramki, usiedliśmy w poczekalni. Obok mnie przysiadła się Kate. Dawid od razu wiedział, że chcemy poplotkować jak to przyjaciółki, dlatego poszedł do jakiegoś sklepu. Pierwsze co zauważyła moja przyjaciółka była błyszcząca bransoletka.
- O ty! Naduś, skąd wytrzasnęłaś taką bransoletkę? 
- Dostałam od Dawida na dowód jego miłości do mnie kilka godzin temu. 
- Ojej, jakie to słodkie. Śliczna jest. 
- Dziękuję. Kate... Słuchaj... Powiedz mi... Czy Jake nadal się na mnie gniewa?
- Raczej nie... Ale...
- Nadal coś do mnie czuje?
- Tak...
     Dawida kochałam nad życie, jednak szkoda mi było Jake'a. Nie rozmawiałam z nim od prawie 3 miesięcy. Wiedziałam, że bardzo cierpi, po tym jak wybaczyłam Dawidowi i wybrałam jego, ale nie wiedziałam jak naprawić znajomość z Jake'em.
- Skarbie! - zawołał Dawid - Już nasz samolot, chodź.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz